CIOTKA NADCHODZI

Udostępnij na:
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Natrafiałem w Internecie na akcje zbierania podpisów przeciwko "propagandzie
homoseksualnej w szkołach". To ciekawe. Może chodzi o księży? W końcu to
faceci w sukienkach, a sporo się ich po szkołach kręci.
Ale pogadajmy poważnie. Od trzech lat w szkołach rządzi minister Zalewska i o
wszystko można ją podejrzewać, ale nie o to, że sprzyja "propagandzie
homoseksualnej". Prawdopodobnie akcja z "propagandą homoseksualną" ma
stłumić nieśmiałe głosy domagające się edukacji seksualnej w szkołach, bo
prawdziwy katolik jak wiadomo opowiada dzieciom barwne historie o
bocianach i kapuście.
Tak już mamy, że lubimy straszyć. Straszenie gejami jest bardzo modne wśród
środowisk narodowo konserwatywnych. Niestety ciągłe poruszanie tematu
związanego z pederastią (zarówno w poważnych dyskusjach jak i na wiecach
czy marszach) może sugerować niepewność liderów tych środowisk, co do
własnej orientacji. Zdaniem psychologów, to ciągłe atakowanie środowisk
homoseksualnych ze strony "patriotów" może być sprytną formą kamuflażu. W
historii znane są takie przypadki. Słynny dyrektor FBI Edgar Hoover nie tylko
radykalnie zwalczał homoseksualizm, ale dochodziło do tego, ze zamykał
homoseksualistów w więzieniach. Po latach okazało się, że sam był gejem.
Wcale bym się nie zdziwił gdyby wyszło na jaw, że głośni "pogromcy pedziów"
tacy jak np. Winnicki, Bosak, Andruszkiewicz czy Cejrowski mają ukryte
ciągoty homoseksualne. Przeciętny heteroseksualny facet nie ma obsesji na
punkcie gejów, bo to nie jest dla niego żaden problem. Nikt normalny, nie chce
dziś nawracać leworęcznych, na to by pisali prawą ręką, bo wiemy, że to jest
sprawa półkuli mózgowej, a nie upodobań.
Już samo pojęcie propagandy homoseksualnej jest zabawne. Homoseksualizm
jest determinowany BIOLOGICZNIE, a nie kulturowo. O tym czy ktoś jest
homoseksualistą NIE decyduje otoczenie, filmy, czy kolorowe skarpetki. Nauka
twierdzi, że dzieje się to w okresie prenatalnym w łonie rodzicielki, a nie kiedy
człowiek jest już na powietrzni czyli pod wpływem słabego ojca i silnej matki
czy zbereźnych filmików.
Rozumiem, że na skutek nasiąkania propagandą można zmienić poglądy,
głosować na jakiegoś debila czy zapisać się do partii, ale żadna "propaganda"
nie zrobi z nas geja. Niestety czas to uświadomić tym, wszystkim, którzy
mieszają politykę do nauki, że "ciotą" zostaje się z NATURY. A skoro z natury,

to Pan Bóg tak chciał i wara od tego! Z bycia gejem nie można nikogo
wyleczyć. To bzdura, którą serwują szarlatani. Tak jak nie urosną nam skośne
oczy podczas oglądania filmów z Brucem Lee, tak spotkanie z Biedroniem nie
zakończy się tym, że ktoś zmieni orientację. Chyba, że polityczną, ale to już
inna bajka.

Close Menu