Dziennika Bałtycki 26 czerwca.

Udostępnij na:

Z Krzysztofem Skibą, liderem zespołu Big Cyc, rozmawia Ryszarda Wojciechowska​

Napisałeś na profilu facebookowym: „Dobre wieści z sądu!”. Dobre dla ciebie, bo wygrałeś z Jackiem Kurskim.​

Sąd Okręgowy w Warszawie wydał właśnie decyzję o umorzeniu oskarżenia mnie przez prezesa TVP Jacka Kurskiego. Kurski oskarżył mnie o to, że pomówiłem go, twierdząc, iż jest „moralnie odpowiedzialny za mord na Pawle Adamowiczu”. Decyzja sądu jest prawomocna i cieszy. Ale kontekst całej sprawy jest bardzo smutny. ​

To przypomnijmy ten kontekst. Tuż po zabójstwie Pawła Adamowicza powiedziałeś, że „media publiczne szczuły na prezydenta Gdańska i oto mamy tego efekty”.​

Dodałem jeszcze, że moralną odpowiedzialność ponosi prezes Kurski. A sąd uznał, że miałem prawo do takich opinii, więc zarzuty TVP są bezzasadne. Na razie w tej batalii Skiba kontra Kurski jest 2:0 dla mnie. To był proces karny. Ale przede mną  jest jeszcze proces cywilny, w którym Jacek Kurski domaga się odszkodowania. I ten proces rozpocznie się we wrześniu, w Gdańsku. ​

Czeka cię także proces z Michałem Rachoniem, który też jako pracownik TVP poczuł się urażony twoimi wpisami w internecie. ​

W tych wpisach wymieniałem go jako jedną z czołowych postaci, która zasila tę propagandową machinę PiS, za jaką uważam TVP.  I on też w pewnym moralnym sensie jest odpowiedzialny za to, co się stało z Pawłem Adamowiczem. Bo też brał udział w tej medialnej nagonce. ​

Żartobliwie można powiedzieć, ze twoje życie procesowe jest bogatsze, niż muzyczne w tej chwili. ​

Nie ma z czego żartować. Oczywiście wolałbym się spotykać na salach koncertowych, niż sądowych.  Ale nie wycofuję słów, które powiedziałem. Bo to był medialny lincz na prezydencie. Podobnie jak ja odczuwało też wielu mieszkańców Gdańska. Tylko moje słowa, jako osoby publicznej i znanej mocniej się przebiły.  Poza tym, nie jestem jedynym, któremu TVP wytoczyła proces o rzekome pomówienia. Na tej liście znalazł się też jeden z dziennikarzy Wojciech Czuchnowski, a także profesor Wojciech Sadurski. ​

Adam Bodnar rzecznik Praw Obywatelskich też już wygrał proces z TVP. I nie musi jej przepraszać za słowa jakie powiedział i tej instytucji po zabójstwie Adamowicza. ​

Wiele osób wypowiadało się w podobnym duchu. Ale w tej historii smutne jest także to, że marnowane są nasze pieniądze. Bo przecież Jacek Kurski, przegrywając i pokrywając koszt procesów, nie wykłada pieniędzy z własnej kieszeni. Tylko zapewne z konta TVP, na które składają się wszyscy podatnicy. Te procesy odbieram jako rodzaj szykany. TVP mogła z nami polemizować, próbować nam udowodnić, że było inaczej. Ale wolała rozegrać to propagandowo, wchodząc od razu na drogę sądową. ​

Informacja o wytoczeniu procesu pojawiła się w Teleexpresie jako jedna z pierwszych, ale o tym, że Jacek Kurski przegrał ze mną proces, już telewidzów nie poinformowano. Na tych rozprawach pojawiał się przedstawiciel biura prawnego TVP, ale nie sam Kurski. Jak widać, to taka zabawa za publiczne pieniądze. ​

Czy to może uczy cię jakiejś ostrożności w wypowiedziach?​

Ostrożnym w życiu warto być.  Ale to co prezentuje TVP nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. Telewizja publiczna została zawłaszczona przez grupę interesów i  reprezentuje interesy tylko jednego ugrupowania partyjnego. Stała się telewizją propagandową. Zachowanie Jacka Kurskiego i TVP miało być straszakiem na nas i formą tłumienia debaty publicznej.  Jestem felietonistą, autorem piosenek satyrycznych i moją rolą w kosmosie jest komentowanie tego, co się dzieje w Polsce. Tak rozumiem swoją misję. Wolałbym komentować oczywiście wesołe sprawy. Ale tak, niestety, nie zawsze się da. ​

Wierzyłeś w wymiar sprawiedliwości?​

Cały czas w niego wierzę. Wierzę w to,  że mimo prób zawłaszczenia sądów,  sąd nadal będzie brać pod uwagę różne racje i wydawać sprawiedliwe wyroki.  ​

 

Zobacz pozostałe wywiady:
Przewiń do góry

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA!

Bądź na bieżąco ze wszystkimi spotkaniami ze Skibą oraz wszystkimi ważnymi nowinkami.