Misiu bez rączki

Udostępnij na:
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Przybywa w Polsce osób aresztowanych. Każdego dnia funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymują osoby znane z telewizji lub z list przebojów. Ilość zatrzymanych muzyków, tancerek, reżyserów czy polityków rośnie szybciej niż nasze zadłużenie. Lista podejrzanych jest dłuższa niż lista dialogowa serialu „Moda na sukces” emitowanego od ponad dwudziestu lat.
Taka sytuacja jest szokiem dla społeczeństwa, które nie jest przyzwyczajone do oglądania znanych ludzi za kratkami. Do tej pory znani ludzie byli widywani w telewizji. Teraz niektórych z nich można zobaczyć także w więzieniu podczas tzw. „widzeń”. Słowa takie jak przestępca czy kryminalista były zarezerwowane dla osób znanych tylko policji. Nagle okazuje się, że obdarza się nimi także osoby znane z parlamentu czy teatru.
Jeszcze większy szok niż społeczeństwo przeżywają sami zatrzymani. Jako osoby nie przywykłe do noszenia kajdanek czy do przebywania w ciasnej celi niezwykle ciężko znoszą szczególnie pierwsze dni zaraz po zatrzymaniu. Jak twierdzą starzy kryminaliści do wszystkiego także do przebywania w odosobnieniu można się przyzwyczaić. Podobno najtrudniejszych jest pierwszych dziesięć lat. Później jakoś to leci.
Pierwsze dni po zatrzymaniu to także ważny moment psychologiczny z punktu widzenia osób, które prowadzą śledztwo. Policja i CBA wiedzą, że osobie zatrzymanej, w jednej chwili wali się cały świat na głowę. To dobra okazja do wyciągnięcia potrzebnych informacji. Osoby zatrzymane wpadają w stres, umiejętnie doprowadzone przez funkcjonariuszy do rozpaczy często w zeznaniach pogrążają same siebie. Są tacy, którzy dali komuś łapówkę lub w mordę na weselu, ale w szoku podaja się za Osamę Bin Ladena i przyznają do wszystkich jego zamachów.
Dla normalnego obywatela, który mieszka w ciasnej klitce w bloku pobyt w wiezieniu nie jest tak wielkim przeżyciem. Wymiary celi odpowiadają mniej więcej przeciętnym warunkom domowym, a kuchnia więzienna w odróżnieniu od odsmażanego jedzenia w domu, czy szybkiego zapychania fast foodami na mieście, jest regularna i na pewno nie przesolona. Dla osób ze świata polityki i show biznesu jedzenie pierwszy raz w życiu pasztetowej może być jednak wstrząsem gastronomicznym. Metalowe miski i kubki więzienne nie przypominają eleganckiej porcelany Rosenthala. Przaśnej kartoflance daleko do delikatnie łechtających podniebienie szyjek rakowych czy tygrysich krewetek. Kawa zbożowa pita z recydywistami na pryczy nie pachnie tak jak cappuccino we włoskiej kawiarence. Ciasnej celi daleko do willi z basenem. Długie ponure korytarze, szczęk krat i zamków, szare drzwi bez klamki w celi, pogłębiają atmosferę przygnębienia i załamanie.
Postuluję więc wzorem rozwiązań znanych już w służbie zdrowia załagodzić aresztowanym pierwsze dni w więziennym świecie. Dzieciom , które uległy wypadkom i leżą w szpitalach wręcza się pluszowe misie. Miś taki stanowi rodzaj miłej przytulanki, która pozwala dziecku zapomnieć o tym co się wydarzyło. Także celebryci i politycy tuż po aresztowaniu powinni mieć prawo do pluszowego tygryska czy niedźwiadka.
Przytulanki dla nowo zatrzymanych powinny być specjalnie dobierane w zależności od przestępstwa, o które dana osoba jest oskarżona. Wszystkim zatrzymanym za łapownictwo można by wręczać pluszowe koperty. Lubieżnym reżyserom laleczki Barbie w samych stringach. Politykom lobbującym na rzecz biznesu hazardowego misie bez jednej rączki. Te osoby, które wpadły przez podsłuchy mogłyby dostać niedźwiadka z telefonem komórkowym. Zbigniew Chlebowski nie jest jeszcze aresztowany, ale pluszowego jelenia powinien otrzymać od kolegów już dziś.

Close Menu