Wirtualna Polska. Listopad 2016.

Udostępnij na:
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Jacek Gądek: – Boisz się?

Krzysztof Skiba: – Nie. Mam jednak obawy przed PiS, które demoluje demokrację.

Wcześniej nie miałeś żadnych związanych z Platformą Obywatelską i poprzednimi rządami?

Wtedy też nie wszystko mi sie podobało, ale nie w takim stopniu jak teraz. Od prawie 30 lat nagrywamy z Big Cycem piosenki, które się naśmiewają z aktualnie panujących. O Wałęsie śpiewaliśmy, że „Nie wierzymy elektrykom”.

A już z Donalda Tuska nie kpiłeś w piosenkach?

Nie.

Bo?

Kabaret Moralnego Niepokoju już wyczerpał temat Tuska. Za to bardzo drwiliśmy z Aleksandra Kwaśniewskiego. Big Cyc nie może się jednak cały czas zajmować polityką – śpiewamy o niej, gdy nas coś na serio wkurzy, w końcu wywodzimy się ze szlachetnego nurtu publicystycznego rocka. Teksty są ważne. John Lennon i Bob Dylan pisali polityczne piosenki. Big Cyc też.

Nigdy wcześniej nie poświęcałeś całej płyty drwinom z władzy. A teraz z PiS tak robisz.

„Czarne słońce narodu”…

…czyli tytuł płyty i opisujący Jarosława Kaczyńskiego…

…jest odreagowaniem „dobrej zmiany”.

Pół roku ci wystarczyło na podsumowanie władzy?

Przypomnę: 250 dziennikarzy wyrzuconych z mediów publicznych, w spółkach Skarbu Pastwa osoby takie jak pielęgniarka z Wejherowa i człowiek od rozwożenia pizzy, a doradcą ministra został Bartłomiej Misiewicz – osoba bez studiów, ale za to zaprawiony w noszeniu kartonów z lekami w aptece. Czasy dla satyry są świetne!
Uprzedzę Twoje pytanie: za czasów PO zdychałem z nudów.

Przypomnę tylko jedna kwestię: 23-letnia córka ministra Jacka Rostowskiego doradza ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu.

Dzisiaj to się dzieje w skali masowej. Możemy się łapać za słówka, ale to jest myślenie typowe dla zwolenników PiS: jeśli ktoś krytykuje PiS, to znaczy, że jest za PO. Tymczasem chyba wszyscy czekaliśmy na jakąś zmianę i potrzebne było przewietrzenie warszawki, bo układy władzy zaczęły gnić.

I się wietrzy, ale jest aż tak źle, że zacząłeś grać na marszach KOD?

Tematów jest mnóstwo. Antoni Macierewicz – człowiek z obłędem w oczach – jest tu samograjem. A ta nowa komisja smoleńska? To są oszuści! Mają jakieś tytuły naukowe, ale akurat na badaniu katastrof lotniczych się nie znają, a przecież lecząc zęby nie idziesz do ginekologa.

Katastrofa smoleńska, jakiekolwiek by nie były jej przyczyny, cały czas boli wielu ludzi. Może warto ważyć słowa, gdy mowa o Smoleńsku?

To oczywiste, ale ludzie w komisji Macierewicza nie są żadnymi ekspertami. Tyle.

W bajce, którą opowiadasz na FB, są takie rymy: „W knajpie, na dworcu oraz w burdelu, apel smoleński mój przyjacielu. U chłopa na polu oraz na kupie gnoju, apel smoleński – symbolem pokoju”. Godzi się tak?

To jest protest przeciwko temu, że apel smoleński wciskano powstańcom warszawskim, co jest zupełnym mieszaniem porządków historycznych. Co powstanie z 1944 r. ma wspólnego z katastrofą smoleńską? Uwłaczające dla ofiar wypadku lotniczego i dla kombatantów jest zarządzenie Macierewicza o odczytywaniu apelu smoleńskiego.
Klip do tej bajki, którą cytujesz, oparłem na memach: na przykład facet pije wódkę, a żona mu mówi, że wcześniej czas na apel smoleński. Tak staram się ośmieszać sztuczne nadymanie PiS.

I nie miałeś nigdy obawy, że ktoś z bliskich ofiar katastrofy może się poczuć urażony?

Mój znajomy zginął w katastrofie smoleńskiej. Aram Rybicki. Wdowa po Aramie – Małgorzata Rybicka – jest w rozpaczy, bardzo jej współczuję. Jednak cała jej rodzina podpisała się pod listem z protestem przeciwko ekshumacjom.

A Kościół co? Bp Tadeusz Pieronek mówi wprost o „bezczeszczeniu grobów”, jeśli ekshumacja odbywa się wbrew woli rodziny.

A biskup Antoni Dydycz, że „z punktu widzenia moralnego nie ma żadnej przeszkody” i można. Według tego biskupa „prokuratura ma nie tylko prawo, ale i obowiązek dokonać ekshumacji, jeśli jest szansa na odnalezienie prawdy, jeśli chce dojść prawdy, nie powinno być żadnej dyskusji”.

Ja cytuję akurat bp. Pieronka, a biskupowi Dydyczowi przydałyby się rekolekcje z empatii.

Ale znajdzie się też biskup o innym poglądzie i żaden z nich nie jest wyrocznią.

Najwidoczniej tak. Niemniej – nie tylko według mnie – jeśli ktoś nie szanuje woli rodziny, to ekshumacja jest barbarzyństwem.

Przyjdzie taki moment, że znowu zachce ci się pokazać pośladki komuś z władzy?

Mam już to za sobą. Jest w życiu ludzi zbuntowanych moment, że trzeba ściągnąć gacie i pokazać komuś tyłek. Ja już to zrobiłem – w 1999 r. Nie jestem jednak pewny, czy w końcu ktoś nie pokaże tyłka na trybunie sejmowej. Słowne potyczki, krzyki „ty debilu!” czy pokazywanie środkowego palca to już się tam dzieje.

Poseł PiS Piotr Pyzik faktycznie pokazał „fucka”. A w poprzedniej kadencji zasłynął tym też Artur Dębski wybrany z listy Twojego Ruchu.

Na stadionie nikogo by to nie zdziwiło, ale w Sejmie nie wypada.

Z rockmanów jest w Sejmie Piotr Liroy-Marzec i Paweł Kukiz…

…Paweł już nie jest rockmanem.

Z charakteru wciąż jest.

Współczuję Pawłowi Kukizowi. Sam się wypisał ze świata artystów. Już się chyba nudził graniem i śpiewaniem. Wypalił się. Mówił, że nie ma pomysłów na nowe piosenki. Miał wiele przebojów, grał na wszystkich możliwych festiwalach – od Jarocina do Opola – i mu się chyba znudziło. Poszedł do polityki, a to już jest inna zabawa.

Paweł Kukiz marnuje się trochę w Sejmie?

Uważam, że głosy oddane na Kukiza były zmarnowane.

Tak? Wniósł przecież do Sejmu trochę ożywienia.

Może to zbyt surowe określenie wobec Pawła Kukiza, ale wyczytałem w Internecie, że jest dziś „kapciowym Jarosława Kaczyńskiego”. I to jest niestety prawda. Kukiz’15 jest przybudówką PiS. Gdy czytam poważne analizy na przykład prof. Aleksandra Halla, któremu trudno zarzucić, że jest lewakiem, to dochodzę do takiego właśnie wniosku. Hall jest konserwatystą z krwi i kości…

…któremu do PiS jednak bardzo daleko.

On klubu Kukiz’15 nie bierze pod uwagę jako opozycji. Osobiście doceniam jednak posła Liroya, który wykonuje bardzo pożyteczną pracę ws. marihuany leczniczej. Jeśli Liroy i Kukiz’15 doprowadzą do jej legalizacji i tym samym pomogą wielu chorym, to odwołam zdanie, że głosy na Kukiz’15 były zmarnowane.
Rozumiem, że jest potrzeba trzeciej siły, bo ludzie rzygają PO i PiS, ale ta alternatywa w postaci Kukiz’15 jest nieciekawa – to pusty bunt, bez pozytywnego programu. Jedyne czego chciał, to referendum ws. zmiany konstytucji, ale suweren olał Pawła Kukiza i nie poszedł głosować. Jest dla mnie Andrzejem Lepperem w glanach i to się cały czas potwierdza.

Dziś najpotężniejszą osobą w Polsce jest Jarosław Kaczyński – postać z Twoich koszmarów?

Nie mam koszmarów. Jestem człowiekiem z podziemia z czasów komuny. Rzucałem w ZOMO-wców kamieniami.

I przesiedziałeś trzy miesiące w areszcie.

Kilkanaście razy mnie też zatrzymywano. Wtedy może 2 proc. obywateli angażowało się w walkę z komuną. Przeżyłem Jaruzela, więc w Polsce Kaczyńskiego może nie czuję się przesadnie komfortowo, ale się nie boję. Przeszkadza mi poziom nienawiści miedzy Polakami. Martwi mnie to, że wystarczy iskra, wykorzystywanie ideowej młodzieży, hodowanie ONR-u.

Mówisz o nieco abstrakcyjnej nienawiści miedzy Polakami, a Polacy dostają po 500 zł na dzieci.

No tak, ale to jest dramat.

Pieniądze na dzieci to dramat?

To są cukierki rozdawane ludziom, żeby zdobyć wyborców. I to jeszcze na kredyt.

Niektórzy dzięki tym cukierkom mogą przeżyć od pierwszego do pierwszego.

Dobrze. Ale za chwilę te dzieci, na które idzie po 500 zł, będą musiały spłacać długi zaciągane przez PiS. Edward Gierek kiedyś też zbudował Dworzec Centralny i Spodek, ale długi po nim spłaciliśmy dopiero kilka lat temu. Tak będzie też z długami na 500+.
Trzeba pomagać rodzinom z dziećmi – to oczywiste. Ale z głową. Jeśli jednak te 500 zł zwiększy dzietność, to przyklasnę.

Czujesz się jak kwiatek do kożucha w TVP?

Czuję się wyjątkowo. Dobór prowadzących „W tyle wizji” jest prawicowy, ale dzielnie staram się te PiS-owskie bajki sprowadzić do parteru. Nie zawsze mi się udaje. Uczciwie muszę jednak powiedzieć: nikt mnie nie cenzuruje.

Po co było na antenie TVP porównywać PiS do śmierdzącej kozy wprowadzonej do domu?

Żart przyjęto w TVP z godnością. Z godnym milczeniem. Jeżeli chodzi o producentów, a Krzysztof Feusette współprowadzący szybko się odciął dowcipem o KOD.

Doisz TVP, którą masz za PiS-owską?

Nie jestem na etacie w Telewizji Polskiej.

Tylko?

Mam status gościa w programie.

Dostajesz za to pieniądze

Oczywiście. I to jest normalne. Są to zresztą niezbyt duże sumy. Od tego programu nic w moim życiu nie zależy. Po prostu pozytywnie odpowiedziałem na zaproszenie dyrektora TVP2 Marcina Wolskiego. Znam go ponad 30 lat, na jego tekstach i piosenkach się wychowałem. Nie zgadzam się z jego publicystyką w „Gazecie Polskiej” i w innych prawicowych tytułów, ale taka też była idea programu: ktoś prezentujący opozycyjny punkt widzenia też ma być w telewizji.

I jesteś ty, a Marcin Wolski żałuje, że tylko ty.

Był pomysł, aby był też Michał Ogórek.

Ale nie chciał.

Jakoś się to rozmyło i go nie ma. Dopóki nikt niczego mi się na narzuca, to ja jestem. Zresztą bardzo mnie niektórzy atakują ze środowisk PO i KOD za to, że w jestem w „TVPiS”.

Bo jesteś jednym z niewielu w kontrze do PiS. Dlatego.

Ale dojenie?!

Nie atakuję. Pytam.

Wszyscy otrzymujemy pieniądze za wykonywaną pracę. W telewizjach jestem obecny od ponad 25 lat. Miałem programy w Polsacie i w TVP. Pisałem felietony do wielu pism.

Pomysł bojkotowania TVP jest dla ciebie głupi?

To przesada. Ryszard Petru jest zapraszany do TVP. Grzegorz Schetyna – też. Bardzo dobrze, że telewizja publiczna nie idzie drogą Radia Maryja, gdzie w ogóle nie zaprasza się opozycji. Tak – ma przechył prorządowy, ale są w niej nie tylko politycy PiS.

Jak zawsze publiczne medium jest jakiś przechył.

Należy jednak korzystać z tych zaproszeń, które się otrzymuje. I uszczypliwie poddawać w wątpliwość niektóre marzenia PiS.

Taką uszczypliwością jest Twój felieton, w którym piszesz, że Jarosław Kaczyński „drapie się po jajkach”, które puchną?

To bajka Skiby.

Nie za bardzo szarżujesz?

Taka jest konwencja bajki. Zobacz, jakie rzeczy dzieją się u Monty Pythona. W bajce zdarzyć się może wszystko. Jean de La Fontaine, Hans Christian Andersen czy Ignacy Krasicki tworzyli najdziwniejsze postacie: ptak zjada bohaterów, zwierzęta mówią ludzkim głosem, a czarownice lądują w piecu.

Nie znam jednak żadnej bajki, w której szef partii rządzącej jest opisywany jako człowiek mający problem z przyrodzeniem. Serio.

Pointa mojej bajki jest jednak taka, że „ma dużą teczkę”. A „teczka” to zabawne określenie na męskie jajka oraz poważne na materiały z IPN. To gra w skojarzenia. Każdy wie, że to nie jest na serio. Tym się kraje demokratycznej różnią od Korei Północnej czy Białorusi, że u nas wciąż istnieje satyra polityczna.

Zatem wciąż żyjemy w demokracji.

Tak, choć bardzo brakuje mi takiego programu satyrycznego, jak kiedyś miał Szymon Majewski – trochę komentowania wydarzeń tygodnia, trochę skeczy politycznych.

Dlaczego nie przynosisz do którejś telewizji takiego projektu?

Nie ma na to klimatu. W żadnej z telewizji.

Bo?

Te rolę przechwycił internet, memy.

Z Lecha Wałęsy już nie żartujesz?

Krytykowałem Lecha, gdy był prezydentem. Mama mnie jednak nauczyła, że zawsze należy bronić słabszych – tych, którzy są atakowani z różnych stron. A teraz szczucie na Lecha Wałęsę jest masowe. W stanie wojennym biłem w niego, ale wtedy byłem 17-letnim radykalnym anarchistą. Teraz jestem po pięćdziesiątce i patrzę inaczej.
Do Wałęsy można mieć wiele pretensji o prezydenturę i o megalomanię. Jego zasługi są jednak nie do przecenienia. W stanie wojennym zachował się godnie. Tak – gdy był młodym stoczniowcem, popełnił błędy współpracując z esbekami, ale robotnicy byli w potrzasku i nie wiedzieli, jak z SB rozmawiać. Później jednak nie był na sznurku komunistów, ale doprowadził do zwycięstwa postania narodowego, jakim była „Solidarność”.

Gdybyś powiedział Lechowi Wałęsie, że miał epizod współpracy z SB, to wyrzuciłby cię za drzwi i nazwał kłamcą.

Wielcy ludzie nie są bez wad. Ale zostają po nich czyny. Po Lechu Wałęsie pozostanie Sierpień’80.

Na kogo głosowałeś w wyborach?

Na Platformę.

Mimo wszystko?

Tak. Zrobiłem to z rozpaczą w oczach.

Close Menu