Big Cyc Boom!

Udostępnij na:
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Łódź. 1988 rok. Koncert plenerowy przy klubie 77. Festiwal zespołów studenckich. Nasz pierwszy plener. Big Cyc gra na końcu jako „gwiazda”. Impreza ma charakter Hyde Parku. Można mówić co się chce. Zapowiadam piosenkę „Kapitan Żbik’ i opowiadam dowcip o Milicji Obywatelskiej. Koncert przerywają funkcjonariusze SB. Studencki Hyde Park kończę na komisariacie Łódź Śródmieście.

Berlin. 1989 rok. Jedziemy na koncert w klubie EL Locco. Nasz gitarzysta Roman „Piękny” Lechowicz zostaje pomyłkowo zatrzymany przez niemiecką policję. Okazuje się, że jest podobny do jednego z terrorystów RAF.

Rock Opole 1990 rok. Gra z nami Republika i Lady Pank. Pierwszy raz rejestruje nasz występ telewizja. Jest czerwiec, ciepło, zbliża się lato, komuna zdechła i runął mur w Berlinie. Rzucam więc hasło o „potrzebie oddechu pełną i swobodną piersią”. Gdy zaczynamy grać, siedząca pod sceną ładna dziewczyna z dużym biustem wstaje i zrzuca biustonosz. Ma na sobie jedynie siatkową, prześwitującą koszulkę. Kamerzysta szybko wychwytuje ten obrazek. Dziewczyna skacze, a wraz z nią skacze jej urocza klatka piersiowa. Ciechowski gratuluje nam pomysłu i nie chce uwierzyć, że nie znamy tej dziewczyny. Na naszych koncertach zaczynają pojawiać się tłumy.

Warszawa. 1992 rok. Polskie Nagrania zwlekają z zapłatą za płytę „Nie wierzcie elektrykom”. Ja i Jacek „Dżej Dżej” Jędrzejak wdzieramy się do gabinetu dyrektora finansowego i przykuwamy krowimi łańcuchami do kaloryferów. Rozrzucamy ulotki przeciwko piratom fonograficznym i przez megafon ogłaszamy strajk okupacyjny. Wezwana zostaje ochrona. Na szczęście jest z nami kilku dziennikarzy i to decyduje, że dyrekcja przystępuje do negocjacji. W Gazecie Wyborczej ukazuje się artykuł pt. „Przykuci do nagrań”.

Warszawa. 1993 rok. W siedzibie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji trwają transmitowane przez wszystkie media przesłuchania podmiotów chętnych na koncesje radiowe. W trakcie przesłuchania młodej stacji RMF z Krakowa senator Ryszard Bender z ZChN-u wyciąga plakat reklamujący płytę Big Cyca „Wojna plemników”. Na plakacie jest małe logo RMF oraz duża zakonnica susząca prezerwatywy. Wybucha skandal. Dym jest tak wielki, że RMF dostaje koncesję, a my sprzedajmy 150 tysięcy płyt.

Konin. 1995 rok. Trasa z zespołem Sedes. Imprezujemy w słynnym hotelu „Górnik” na dziesiątym piętrze. Młody z Sedesu wpada na pomysł, aby urządzić zawody w rzucaniu pustymi butelkami do celu. Celem jest znak drogowy „Zakaz wjazdu”. Wokół jest trawnik więc wydaje nam się, że to bezpieczna zabawa. Mało kto trafia, a w zasadzie nikt. Ja trafiam w zaparkowanego obok trabanta i zostaję królem strzelców.

Koszalin. 1997. Koncert Inwazji Mocy RMF. Pilot balonu informuje zespół, że jest świetna pogoda na fruwanie i zaprasza na lot. Ja i perkusista Jarek „Dżery” Lis pakujemy się do kosza balonu i lecimy. Jesteśmy ignorantami i wydaje nam się, że balonem można wrócić na miejsce koncertu. Niestety balony nie są sterowne jak awionetki. Organizator koncertu wpada w panikę. Zmuszamy pilota do lądowania. Lądujemy na polu nieopodal nieznanej wsi. Z pułapki ratują nas fani, wiejscy motocykliści, którzy z narażeniem życia i sprzętu dowożą nas na koncert.

Warszawa. 2009 rok. Plac Konstytucji. Sylwester z Polsatem. Menadżerka mówi „Krzysiu! Biegnij do końca tego wybiegu. Będziesz bliżej ludzi i kamer”. Gdy rozpoczynamy koncert, biegnę i wszyscy krzyczą oraz biją mi brawo. Cieszę się, że mnie poznają. Niestety oni krzyczą, żeby mnie ostrzec. Na końcu wybiegu jest wielka dziura, w której siedzi ukryty operator kamery. Wpadam do kanału niczym bohaterowie slapstickowych komedii.

Nie byłoby tych i setek innych zabawnych zdarzeń, gdyby trzydzieści lat temu nie powstał zespół Big Cyc.

Close Menu