DRAMAT WSPÓŁCZESNY W JEDNYM AKCIE

Udostępnij na:
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Scena pierwsza i ostatnia.
Sala konferencyjna biura prasowego rządu.
Osoby:
Premier Kopacz – kobieta z kosmosu.
Dwaj asystenci – młodzi, ambitni, z wielkich miast
Dziennikarze – młodzi, bez ambicji, ze wsi
Asystent Pierwszy:
Premier polskiego rządu pani Ewa Kopacz wygłosi teraz ważne oświadczenie polityczne.
Dziennikarze:
Podstawiają mikrofony i milczą
Premier Kopacz:
( wchodzi na scenę i staje za pulpitem mównicy)
Przepraszam państwa za mój głos…jest nieco inny niż zwykle, po prostu gardło mam chore. Pewnie ludzie Jarosława mnie czymś zatruli. No jak widzę tego prezesa, to mi w gardle taka klucha staje, okulary zaczynają parować i od razu gotuję się cała, że chętnie to bym mu z kopa….ale nie, nie najważniejsza jest polityka miłości…
A właśnie a propos miłości to… moja wielka polityczna miłość Donald Tusk dziś obejmuje stanowisko prezydenta Unii Europejskiej. Ta fucha jest lepiej płatna niż pensja polskiego premiera. I ja ci bardzo gratuluję Donku, bo w sumie to mam teraz pensję po tobie.
Dziennikarze:
Wiercą się niecierpliwie.
Premier Kopacz:
No cóż…odszedłeś od nas Donaldzie tak nagle, tak niespodziewanie jak Pendolino i teraz sami musimy jak te sieroty kombinować, obiecywać, czarować…ty przecież robiłeś to najlepiej. Nikt tak nie potrafił elokwentnie i ładnie owijać wszystkiego w bawełnę. Nikt tak jak ty nie potrafił mówić elegancko o niczym.
Dziennikarze:
Milczą
Premier Kopacz:
Będą tęsknić za tobą także koledzy z boiska. Nikt już tak pięknie jak ty nie wbije gola do pustej bramki, bo zgodnie z twoją taktyką bramkarza zatrzyma wcześniej ABW. Mirek Nowak nie pochwali się już nowym zegarkiem, Schetyna nie podstawi ci już kolejnej świni, a Sikorski nie zdąży cię zaprosić na ośmiorniczki do Sowy! Żegnaj nam drogi Donaldinio!
Dziennikarze:
Kiwają głowami ze zrozumieniem.
Premier Kopacz:
Żegnam cię wierszem, który mi tu podesłali…pewnie ktoś z działu PR …nazywa się Jan Kochanowski z Czarnolasu. Czarnolas? Eee…Pewnie wygrało tam PSL. A ten Kochanowski??? To chyba jakiś nasz nowy radny.
Wielkie mi uczyniłeś pustki w rządzie moim
Drogi Donaldzie tym zniknięciem swoim
Pełno nas a jakoby nikogo nie było
Jedną twoją osobą tak wiele ubyło!
Zanosi się szlochem i histerycznie płacze…..aż odpada jej głowa, która toczy się po sali. Premier Kopacz bez głowy jest lekko pochylona. Z szyi wystają zwoje przewodów elektrycznych i diody.
Dziennikarze: Przerażeni. Słychać wrzaski i krzyki. Ktoś z tłumu woła.
Czy jest na sali lekarz?
Asystent Drugi:
Niewzruszony
Prosimy o nie zadawanie pytań.
Kurtyna.
Dostojnie opada.
Koniec

Close Menu