PRZEPOWIEDNIA SKIBY

Udostępnij na:

PRZEPOWIEDNIA SKIBY „W 2021 Agata Kornhauser Duda wypowie dwa zdania” 

Paulina Socha Jakubowska rozmawia z Krzysztofem Skibą. 

WPROST 31 grudnia 2020 

 

Martwi się pan, że Maryla Rodowicz w tym roku nie zaśpiewa w Sylwestra? Powiedziała, że nie została zaproszona.

Nie chciałbym o Maryli mówić, bo to moja znajoma. Ale sam fakt może dziwić. Skoro Maryla śpiewała dla Fidela Castro, to przecież mogłaby śpiewać dla Jacka Kurskiego. Specjalnej różnicy bym nie widział.

Marylę lubię i cenię, ale wiadomo, że będą artyści, którzy śpiewać będą niezależnie od okoliczności i tego, kto im płaci, ale są i tacy, którzy tego nie zrobią.

Poza tym w tym roku mamy taką sytuację, że poza artystami podklejonymi pod TVP praktycznie nikt nie wystąpi w Sylwestra. Wszyscy żyjemy w zamrożeniu od połowy marca. W wakacje dzięki metodzie partyzanckiej można było grać koncerty, ale tak naprawdę te imprezy były półlegalne, bo przepisy były niejasne.

Dziś tylko artyści podklejeni pod TVP, czyli pod władzę, bo dziś Telewizja Publiczna jest władzą, mogą pojawiać się na scenie. TVP już nawet nie jest ministerstwem propagandy, czy „prawdy”, jak u Orwella z „Roku 1984”. Nie stanowi też o kulturze, jest raczej resortem siłowym, jak kiedyś mówiono o ministerstwie obrony narodowej. Siła jest naga, jak naga broń ze słynnej komedii. Ten Sylwester jest najlepszym tego przykładem.

To znaczy?

Widać jawną niesprawiedliwość, władza nawet nie stara się tego tuszować. Nikt nie może zrobić Sylwestra, żadnej imprezy, nawet prywatka w domu może odbywać się w gronie nie większym niż kilka osób.

Ale „Sylwester Marzeń” organizowany przez TVP w Ostródzie – się odbędzie. 

To będzie raczej Sylwester Zdarzeń. Policyjnych. Podam przykład z wakacji. Wiem, że w Międzyzdrojach, w innych kurortach nadmorskich, gdy poluzowano przepisy sanitarne, usiłowano organizować na świeżym powietrzu jakieś takie skromne imprezy taneczne dla turystów. Po 10 minutach od rozpoczęcia takich imprez zjawiały się zazwyczaj trzy radiowozy, imprezy te były zamykane, a organizatorzy dostawali mandaty zaczynające się od 10 tysięcy złotych. Znam też osobę, która dostała mandat w wysokości 50 tysięcy.

W tym samym czasie Jacek Kurski organizował wakacyjną trasę Dwójki pod hasłem „Lato, muzyka, zabawa”, a na koncertach bywało po 5 tysięcy osób, albo i więcej.

Czy trzeba o lepszy dowód na to, że przepisy nie dotyczą władzy, ani ludzi z nią związanych? Wszystko idzie w tym kierunku, że już niedługo, żeby śpiewać, trzeba będzie mieć legitymację PiS. Trzeba będzie mieć taką legitymację, by założyć kawiarnię albo restaurację. Może niebawem, żeby wejść do piekarni, albo otrzymać prąd z elektrowni też trzeba będzie być członkiem partii rządzącej?

Słyszał pan o tym, że pewna agencja działająca na zlecenie TVP właśnie szuka statystów gotowych za 200 złotych bawić się w trakcie „Sylwestra Marzeń”? Można naprawdę elegancko obejść przepisy zatrudniając ludzi? Można? 

Przecież, gdy w Teatrze Polskim organizowano koncert na Dzień Matki, w czasie największych obostrzeń, gdy nikt inny nie mógł zrobić żadnej tego typu imprezy, Telewizja Publiczna zaprosiła na scenę kilkudziesięciu artystów, a widownię wypełniła po brzegi. Wtedy też broniono się, że to płatni statyści.

Myślę, że to w ogóle metoda rządzących.

Jaka metoda?

By płacić za różne rzeczy. Płacą np. za to, że głosuje się na PiS, bo dali 500+, a to rodzaj zakamuflowanej łapówki. Teraz pojawił się pomysł, by płacić za szczepienia. Może nawet, gdy dadzą za szczepienie 100, czy 200 złotych ludzie plotący dziś bzdury o czipach, spisku, płaskiej ziemi i Billu Gatesie pierwsi staną w kolejce do szczepień. Zaszczepi się 200 procent Polaków.

Wie pani, że z Polski w tej chwili chce wyjechać ok. 60 procent młodych ludzi, w wieku od 16 do 29 lat. Może się okazać, że niedługo PiS będzie musiał płacić młodym ludziom, by chcieli mieszkać w Polsce, zostać tu, męczyć się z PiS-em.

Czyli będą Polakami-statystami.

Tak. Niedługo myślący Polacy naprawdę wyprowadzą się z tego kraju, zostaną statyści, których Kurski będzie nakręcał.

Głośno w tym roku o statystach się w takim razie robi. Jedna z gwiazd stwierdziła, że statyści leżą w szpitalach, bo skoro pandemii nie ma to i chorych na COVID być nie może.

I ta gwiazda, Edyta Górniak, powiedziała to w dniu, w którym zmarło 600 osób. A ja sobie myślę, że skoro dziennie umiera 500-600 statystów, to naprawdę obawiam się, czy polski przemysł filmowy to przetrwa. Przecież nie będzie kim filmów kręcić. To pogrom w świecie statystów.

Jaki dla pana był ten rok? Miał pan do czynienia z nieszczęsnym COVID-em?

COVID-a uniknąłem na szczęście. Akurat dla mnie ten rok przebiegł pozytywnie, w tym sensie, że zadbałem o swoje zdrowie i się odchudziłem. Wiedziałem, że siedząc przed komputerem lub telewizorem, bez większego ruchu typu jeżdżenie po kraju i granie koncertów, dupa mi urośnie jak z Gdańska do Warszawy. Miałem z czego zrzucać.

Ile pan schudł?

Ponad 30 kilogramów. Odmłodziłem się też o 10 lat, ale bez żadnego botoksu. Jestem dziś specjalistą od tego jak utracić kilogramy bez utraty poczucia humoru. Prowadziłem nawet w TVN gimnastykę dla ludzi po 40-stce.

Przepraszam, nie widziałam.

Pokazywałem ćwiczenia na plaży w Sopocie. Mam pewne przesłanie. Polacy popełniają błąd. Chodzą do siłowni i pakują, ale to jest dobre tylko dla pakerów. Wielu ludzi chce mieć mięsnie jak Schwartzenegger, ale pakowanie to sprawa dla kulturystów, zawodników MMA. Dla chemicznych szprycerów. Człowiek, który nie ma ambicji aby lać się po pysku w oktagonie, a  nie chce skończyć z chorym kręgosłupem, musi wykonywać zupełnie inny rodzaj ćwiczeń.

Jaki?

Dawno temu człowiek więcej się ruszał, bo zdobywał pożywienie. Biegał po lesie z dzidą i nie był mu potrzebny żaden fitness. Dziś gdy pół dnia siedzimy przed komputerem lub w samochodzie, nasze mięśnie wiotczeją jak poparcie dla rządu czy flaki w dziurawym balonie.  Ważne jest aby się rozciągać. Dużo biegać i chodzić. Są takie ćwiczenia, po których nasz kręgosłup odpoczywa. Ja stary hulaka przyspawany do baru, odrzuciłem rockowy styl życia i ku przerażeniu fanów wybrałem tak dalekie od wesołej zabawy zajęcia jak zdrowa dieta i sport. Poza tym grałem, jak orkiestra na Titanicu, czyli do samego końca, kiedy można było grać. Gdy wszystko pozamykano po prostu pisałem teksty, w Internecie publikowałem felietony. Ich wybór na wiosnę się ukaże w formie książkowej. To obserwacje z czasów pandemii, jak zachowywali się Polacy, jak PiS zarządzał kryzysem. Tematów nie brakowało.

Jaki będzie mieć tytuł?

„Polska bez gaci”. Czyli będzie to prawda o czasach, gdy zamknięto w kraju wszystkie knajpy, ale nie miało to wpływu na podejmowanie przez władzę trzeźwych decyzji.

To jaka jest ta prawda o Polsce 2020 roku?

Moja refleksja ogólna jest taka, że rzeczywiście potwierdza się ludowe powiedzenie, że nieszczęścia chodzą parami. Nieszczęściem Polski był PiS, potem przyszedł wirus, wybory prezydenckie, rozpętano wojnę aborcyjną. Obawiam się tego, co może przynieść przyszłość. Może minister Czarnek  dostał maskę ZORRO pod choinkę i ją wykorzysta, Edyta Górniak wejdzie do rządu, a Danuta Holecka zostanie Miss Polonia?

A może wydarzy się w końcu coś dobrego?

Prorokuję, że w 2021 roku będziemy świadkami wielkiego wydarzenia. Jeśli mogę się zabawić we wróżkę, to przepowiadam, że Agata Kornhauser-Duda w przyszłym roku po raz pierwszy coś powie, wypowie całe dwa zdania. Jest nadzieja, że do końca kadencji męża uzbiera się ich kilkanaście. Wtedy pierwsza dama też będzie mogła książkę wydać.

Gdyby miał pan wystąpić z noworocznym orędziem do narodu, co powiedziałby pan Polakom?

Żeby Polacy wrócili do „małpek”. Bo w pandemii je porzucili. Albo inaczej – małpki w pandemii utyły. Zamiast kupować małe buteleczki, kupują na potęgę butelki litrowe i dwulitrowe. A to już goryle.

Przecież do tej pory takie „małpki” były ulubionym napojem Polaków. Można było je obalić w metrze, w tramwaju, na ławce w parku, tuż po myciu zębów, tak żeby żona nie zauważyła. Z butelką litrową już się tak nie da. Rozumiem, że Polacy wykazują się sprytem i zamiast 10 razy chodzić do monopolowego, chodzą raz i kupują dużo.

Średnio wydaliśmy w 2020 roku po ok. 1250 zł na alkohol, na głowę. 

Rozumiem, że więcej piją, żeby zrozumieć PiS, pandemię i decyzje rządu w jej sprawie, ale apelowałbym do narodu o powrót do małpek, bo dziś staliśmy się dużymi samochodami z wielkimi bakami i tankujemy ile wlezie.

A poza kwestiami dotyczącymi wychowania w trzeźwości coś jeszcze powiedziałby pan Polakom w orędziu?

Powiedziałbym aby nie palili śmieciami w piecach, bo to truje nam powietrze i że gumiaki też do tego się nie nadają,  aby nie wyrzucali opon do lasu, bo dziki i jelenie nie mają samochodów. Aby pomagali w pandemii starszym, samotnym osobom, bo na tym polega człowieczeństwo, a nie na tym kto ile ma pieniędzy na koncie.  Aby byli dobrzy dla siebie w tym trudnym czasie i nie skakali sobie do gardeł. Aby nie przejmowali się tak bardzo tym co mówią politycy, bo oni zawsze przesadzają. Aby czytali książki, a nie tylko memy i plotki o celebrytach z Internetu, bo to wstyd, że jesteśmy najmniej czytającym książki narodem w Europie.  Literatura rozwija wyobraźnię, a wyobraźnia nam się przyda aby przetrwać. Aby byli otwarci na muzykę i kupowali płyty, otwarci na sztukę, bo dzięki temu będą bardziej wrażliwi i otworzą im się oczy na światy, których mogą nie znać. Dziś ze względu na pandemię nie możemy podróżować, ale dzięki obcowaniu z kulturą nasz świat nie zamyka się tylko w ciasnym korytarzu lodówki, polityki i kasy.

„To niesamowite, że Polacy tak często życzą sobie nawzajem szczęścia mimo, że w naszym kraju nie wypada być szczęśliwym”. Tak napisał pan na Facebooku. Życzenia „zdrowia” też pan wyśmiał. To czego pan życzy?

Żebyśmy wytrwali, kierowali się rozumem, a nie emocjami. Byśmy spuścili z tonu, bo często dmuchamy w trąby propagandowe. Za dużo w polskim życiu publicznym jest emocji, jak spuścimy powietrze naprawdę będzie nam łatwiej żyć.

Poczucie humoru nas uratuje. Tym bardziej, że niedługo czekają nas podwyżki. Także życzę wszystkim Polakom dobrego poczucia humoru, chciałbym przekazać zastrzyk optymizmu, że „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”, jak śpiewał artysta. Mam nadzieję, że nam się uda w dobrym zdrowiu psychicznym przetrwać pandemię i  okupację wariatów.

Czyli jednak „zdrowie i szczęście”? A propos zastrzyków – zaszczepi się pan, jak tylko będzie to możliwe?

Oczywiście, że się zaszczepię, bo nie boję się igieł jak prezydent Duda.

 

Zobacz pozostałe wywiady:
Przewiń do góry

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA!

Bądź na bieżąco ze wszystkimi spotkaniami ze Skibą oraz wszystkimi ważnymi nowinkami.