BAJKA O CHŁOPCU Z REKLAMÓWKI

Udostępnij na:

Za górami, za lasami, za milionem obiecanych samochodów elektrycznych, za wirusem, który jest w odwrocie, za morzami głupoty i jeziorami bezwstydu, nieopodal dworku Obajtka, hotelu Banasia, oraz firmy wujka Brudnej Pały, była kraina księcia Pinokia, który nos miał tak długi jak nogi Justyny Steczkowskiej.

Pinokio rządził krainą za łaskawym pozwoleniem króla starego Gnoma, któremu nie chciało się wiązać butów i łazić na te wszystkie nudne konferencje. Gnom lubił jeść palcami, ale rządzić przy pomocy innych. Gdy Beata zgubiła w Brukseli broszkę, rozbiła auto i przestała robić dobre weki na zimę, wymienił ją na Pinokia, który miał lepszy zegarek i czysty garnitur.

Pinokio ostro wziął się do roboty, bo wiedział, że taka fucha drugi raz mu się w życiu nie trafi. Do własnej kieszeni pchnał tyle sałaty ile się mieściło, a nawet więcej. Wszystkim obiecywał złote góry, szklane domy, a także dodatkowe 40 emerytury po śmierci.

Przez jakiś czas udawało mu się zaspokoić potrzeby Gnoma, bo lepiej opowiadał bajki niż sam Książę Narciarz, Król Wiejskich Festynów zwany dla żartu prezydentem.

Aż tu nagle niczym zła czarownica, pojawił się sprytny Daniel z Orlenu, Mistrz Mowy Fekalnej, który na robieniu sałaty znał się lepiej niż Pinokio. Gnom chwalił Daniela i opowiadał wszystkim, że ten to dopiero ma aureolę i zdolności w duszeniu monety dla Partii. Przebąkiwano nawet, że Daniel i jego Zespół Taboreta, którym kierował, przejmą tytuły książęce od Pinokia.

Pinokio wpadł więc na pomysł jak podbudować swoją pozycję i nakazał Polskiej Fundacji Narodowej (napompowanej sałatą z państwowych spółek) nakręcić teledysk o sobie, lepszy niż Thriller Michaela Jacksona.

I tak powstał filmik piękniejszy niż bajki o Mao Tse Tungu i Kim Ir Senie, weselszy niż biografia matki Benny Hilla i słodszy niż czekolada nadziewana wyrokami cioci Przyłębskiej.

Film okazał sie tak żałośnie propagandowy, że nawet Złote Maliny zdechły po jego obejrzeniu. Im bardziej Pinokio jest w tym filmie mocarny tym bardziej przypomina nakręconego błazna. Specjaliści od bajek Disneya wysiadają. To już nawet bajka o Krolewnie Śnieżce i siedmiu impotentach, jest bardziej wiarygodna.

W ramach promocji tego wybitnego dzieła, dziś o godz 12.00 w Pinokio nada imię maszynie, która będzie kopała tunel do Świnoujścia. Czekamy kiedy premier nada imiona taczkom, łopacie i betoniarkom pracującym przy budowie nowoczesnych wieżowców K2 dla króla Gnoma w centrum stolicy. Kopanie tunelu jest potrzebne, ale czasem warto też kopnąć się w głowę. Najlepiej przed zrobieniem o sobie filmu za 17 mln złotych.

U dołu:
2013 rok. Siedziba IPN w Warszawie. Przyznają nam medale za walkę z komuną w czasach PRL. W rzędzie za mną, nikomu wówczas nieznany, skromny jak torba parciana z Biedronki, Mateusz Morawiecki.

Fotografia pochodzi z mojej książki pt. „Skiba ciągle na wolności”.

Fot: Andrzej Talewicz

Zobacz podobne felietony:
Przewiń do góry

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA!

Bądź na bieżąco ze wszystkimi spotkaniami ze Skibą oraz wszystkimi ważnymi nowinkami.