Kandydat spod budki z PiSem

Udostępnij na:

Dawno temu Stanisław Jerzy Lec napisał, że „tonący BRZYDKO sie chwyta”. I to by się nam sprawdzało w tej kampanii. Policja już nie udaje, że reprezentuje demokratyczne państwo. Brutalnie zatrzymywane są osoby, które demonstrują na ulicy sprzeciw wobec kandydatury Andrzeja Dudy.

Sebastian Pawłowski jeździł po Trójmieście busem z napisem „Wolę w szambie zanurkować niż na Dudę zagłosować”. Został zatrzymany w Gdańsku przez policję. Skuto go kajdankami i przewieziono na komisariat w Oliwie. Tam kazano mu się rozebrać do naga. Zrobiono rewizję osobistą i przesłuchiwano wiele godzin. Grożą mu trzy lata więzienia za „obrazę głowy państwa”. Zatrzymano też osobę, która była pasażerem w busie i usiłowano na niej wymóc obciążające zeznania.

W Wejherowie Longin Skrzypiński zorganizował legalną demonstrację przeciwko Dudzie. W trakcie manifestacji on i jego żona zostali zaatakowani przez zwolenników PiS. W trakcie szarpaniny jedna z atakujących kobiet rzekomo zgubiła złoty łańcuszek. Policja zrobiła nalot na mieszkanie Skrzypińskich bez wymaganych nakazów pod pretekstem „kradzieży łańcuszka”. Takich spraw jest o wiele więcej. To już metody zastraszania w prawdziwie ubeckim stylu.

Tymczasem sam prezydent Duda też coraz bardziej nerwowy. Na wiecach już nie przemawia, a krzyczy. Z dnia na dzień krzyczy coraz głośniej. Zdaniem psychologów osoba podnosząca głos, to ktoś kto nie jest pewny swoich racji, chce dominować i krzykiem zagłuszyć oponentów. Krzykiem nie da się zagłuszyć smutnej prawdy o tej wyjątkowo słabej prezydenturze.

Może ktoś prezydentowi źle doradził? Że krzykiem wzmocni swój wizerunek „silnego przywódcy”. To w tym wypadku niewykonalne. Bo silny to jest pewien starszy pan z Nowogrodzkiej, który stoi za plecami pana Dudy. A sam Duda jest przez niego ugniatany jak plastelina i o żadnej sile nie można tu mówić.

Z kręgu szanowanych prawników Adrian po wielokrotnym złamaniu konstytucji został wykluczony już dawno. Wstydzi się go nawet jego były mentor i promotor pracy doktorskiej profesor Jan Zimmerman. Tymczasem czas chyba wykluczyć pana Dudę także z kręgu osób po prostu kulturalnych. Prezydent kraju mimo ostrej walki wyborczej powinien trzymać jednak jakiś fason. Nazywanie Tuska cykorem, mówienie, że Trzaskowski jest „niezrównoważony”. Dodajmy do tego wypowiedzi pachnące antysemityzmem oraz te, które odmawiają człowieczeństwa środowiskom  LGTBQ, uzupełnijmy to o słynne głupie miny prezydenta i wypowiadane niby żarty, a stworzy nam się obraz kandydata, który bardzo obniżył loty, który chce wygrać za wszelką cenę, który wydaje się być nie tylko zagubiony i bez klasy, ale po prostu słaby jak flak po przekłutym balonie. Tak kończy kandydat, który wybrał wspinaczkę po drabince populizmu.

Mówiono kiedyś nam abyśmy szanowali prezydenta Dudę, bo w poprzednich wyborach głosowało na niego ponad pięć milionów Polaków. Tak, taki wyniki budzi respekt, ale czy szacunek? To nie jest przecież prezydent tych milionów, którzy na niego głosowali. To jest prezydent JEDNEGO człowieka. Pana Prezesa. Znanego Kolekcjonera Kotów z Żoliborza. To on go wybrał i namaścił. Bez Prezesa Andrzej Duda nadal grałby w trzeciej lidze, a Agata nie mieszkała w pałacu, tylko uczyła niemieckiego za marną nauczycielską pensję.

Prezydent powinien jednoczyć wspólnotę Polaków, tymczasem Duda ku uciesze Prezesa rozbiją ją jak szklankę z bimbrem na Sylwestra.

Kiedyś mówiło się o ludziach „spod budki z piwem”. I od razu było wiadomo o jakie wykwintne towarzystwo chodzi. Dziś mamy kandydata spod budki z PiSem. I mam wrażenie, że różnice są niewielkie.

Zobacz podobne felietony:
Przewiń do góry

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA!

Bądź na bieżąco ze wszystkimi spotkaniami ze Skibą oraz wszystkimi ważnymi nowinkami.