Nienormalny

Udostępnij na:
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Od lat uprawiam zawód konferansjera. Stara anegdota głosi, że konferansjer
jest jak biustonosz. Niby niepotrzebny, a jednak podtrzymuje całość. Samo
słowo "konferansjer" brzmi mocno archaicznie i nie specjalnie za nim
przepadam. Nie tylko dlatego, że lekko zajeżdża naftaliną i kojarzy się z
wizerunkiem estradowca w złotej marynarce.
Słowo "konferansjer" nie oddaje w pełni tego co robię na scenie. Bliższe prawdy
jest już określenie "showmen". Mój kolega ze sceny Paweł "Końjo" Konnak lubi
tytułować się "artystą rewiowym" i taka dowcipna etykieta zdaje się, że
najcelniej trafia w punkt, choć dla wielu pozostaje słownym dziwolągiem i
interpretacyjną zagadką. A w skrócie chodzi o to, że konferansjer to człowiek,
który wie jak trzymać mikrofon i sprawnie posługując się językiem polskim
potrafi zabawić publiczność.
Rozpoznawalnym showmenem zostałem na fali sukcesów programu Lalamido,
który emitowany był w TVP 2 w latach 90. Wspólnie z "Końjem" tworzyliśmy
zgrany duet sceniczny, który siłą rozpędu z programu przeniósł się na sale
koncertowe i festiwale. Nie było imprezy muzycznej, której byśmy nie
prowadzili. Zapowiadaliśmy festiwale, zloty i maratony rockowe od Helu po
Cieszyn. Z czasem zaczęto zapraszać nas nie tylko na imprezy muzyczne.
Prowadziliśmy tak ekscentryczne imprezy jak wybory miss mokrego
podkoszulka, zawody w rzucie młotkiem do telewizora, nie mówiąc już o
Święcie Kaszy czy imprezie z okazji Dnia Koparki.
Wszystkie te imprezy dostarczały nam i widzom wiele radości. Z biegiem lat
przestaliśmy pracować w duecie. Końjo przykleił się do popularnego swego
czasu zespołu Ich Troje i zjechał z nimi pół świata. Ja stałem się specjalistą od
muzycznych jubileuszy. Prowadziłem 25 lecie zespołu IRA, 30 lecie
Kobranocki, Farben Lehre czy ostatnio 30 lecie Big Cyca i 40 lecie KSU.
Zdarza mi się też prowadzić konferencje naukowe czy imprezy dla firm.
Pewnego dnia dzwoni do mnie zaprzyjaźniona agencja eventowa ze Śląska.
Robiłem z nimi wiele imprez i mam zaufanie. Poprosili o rezerwację odległego,
sobotniego terminu.
Słyszę w słuchawce znajomy głos właścicielki.
– Krzysiek zwalniam termin. Firma wybrała normalnego konferansjera.
I tym sposobem dowiedziałem się, że jestem nienormalny.

Close Menu