Skiba na poważnie

Udostępnij na:
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Mija właśnie 25 rocznica półwolnych wyborów w 1989 po których upadł komunizm i zmieniła się Polska. Krzysztof Skiba dzieli się z fanami swoimi refleksjami na ten temat. Rzadka okazja by poczytać Skibę „na poważnie”. Polecamy!!!!!
KRZYSZTOF SKIBA Dzwonią do mnie dziennikarze i pytają, co ja sądzę o 25 latach wolności w Polsce? Jak oceniam ten czas po przełomowym 1989 roku? Oto moje refleksje.
Wolność jak powietrze Od 1989 roku mamy w Polsce wolność. A przecież wcale nie musiało tak być. Gdyby zamiast Borysa Jelcyna na Kremlu rządził Władimir Putin, a zamiast zapaści gospodarczej ZSRR, panowała światowa koniunktura na ropę i gaz, to dalej bylibyśmy podległym Rosji państewkiem z cenzurą, więźniami politycznymi, archaiczną gospodarką, pustymi półkami w sklepach, zasiekami na granicach i paszportami na bezpiece.
A jednak mieliśmy szczęście! Sprytnie wykorzystaliśmy martwotę systemu i fakt, że Ronald Reagan wykończył gospodarkę socjalistyczną wyścigiem zbrojeń i w sumie niewielkim kosztem (i prawie bez trupów) udało się nam przy pomocy podziemnej „Solidarności” obalić w Polsce system komunistyczny.
Dziś dla młodych ludzi wolność jest stanem naturalnym. Jest czymś oczywistym, o czym się nawet nie myśli, a skoro się nie myśli, to tej wolności także się nie zauważa. Bo czy człowiek zastanawia się nad powietrzem gdy swobodnie oddycha? Nie. Dopiero gdy tego powietrza zaczyna brakować wpadamy w panikę i zaczynamy walczyć. Tak samo jest z wolnością. Mało kto dziś cieszy się z wolności jaką ma Polska i mało kto jest z niej dumny. Z badań wynika, że jedynie niewielki procent społeczeństwa uważa problem wolności za ważny. Dla mojego pokolenia jest to jednak sprawa podstawowa, bo my pamiętamy, co oznacza brak wolności i pała zomowca.

Moje powody do dumy z nowej Polski Dumny jestem z tego, że nie ma już wojsk radzieckich w Polsce i że jesteśmy w NATO. Że wojsko ma charakter zawodowy (a nie opiera się na powszechnym poborze, który polegał na przymusie), a żołnierze nie składają przysięgi na wierność sojuszom ze Związkiem Radzieckim. Dumny jestem z faktu, że Polska jest pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej, że poruszając się po Europie nie potrzebujemy już ani wiz, ani paszportów. Dumny jestem z tego, że mimo błędów i wpadek udało nam się wygrzebać z biedy i szarzyzny komuny. Dumny jestem także z wielu miast, które nam wypiękniały, a Gdańsk, Gdynia, Sopot czy Wrocław są tu bardzo dobrym przykładem. Wreszcie są knajpy, puby, restauracje, kluby, dyskoteki do których można chodzić i grać w nich koncerty, wreszcie są porządne hotele w których można mieszkać, ładne sklepy w których można wszystko kupić, baseny i centra SPA w których można się zrelaksować i wypocząć, wreszcie mamy dobre sale koncertowe (Ergo Arena, Gdynia Arena, Atlas Arena, Torwar Warszawa i wiele innych) do których nie jest wstyd zaprosić światowe gwiazdy, mamy też kilka autostrad, na których możemy się do woli zabijać w szybkich samochodach, najpiękniejsze w Europie stadiony na których nasi piłkarze mogą pięknie przegrywać. Mamy setki festiwali filmowych, teatralnych, muzycznych a wiele z nich jest na wysokim poziomie. Mamy po sto i więcej stacji telewizyjnych, które możemy oglądać na coraz większych, kosmicznych wręcz telewizorach. Mamy też sto gatunków piwa i tyle samo gatunków whisky w sklepach, sto gatunków sera i wędlin i mamy Internet oraz komputer w każdym kurniku, a mimo to wielu z nas czuje się bardzo nieszczęśliwie.
Nikt ludziom nie powiedział, że wolność nie daje automatycznie szczęścia. Wolność to tylko powietrze, które pozwala nam żyć, a to co zrobimy ze swoim życiem to już jest nasza sprawa. Te jabłka, które rosły nisko już są zerwane. Teraz trzeba nieco wyżej sięgać. Mocniej się starać, być innowacyjnym, szybszym, sprawniejszym, bardziej pomysłowym. Wielu sobie z tym nie radzi. Wielu z nas posiada wybitne umiejętności do spieprzenia sobie własnego życia. Są też tacy, którzy potrafią tylko narzekać.

Co nam się nie udało? Spieprzono wiele rzeczy np. prywatyzację, bo nikt się na tym nie znał. Wiele państwowych firm, fabryk, zakładów sprzedano za tanio lub rozkradziono. Ale przede wszystkim nie udało nam się ograniczyć biurokracji. Polska ma wielki przerost urzędników i urzędów. To jest walec, który nadal dusi naszą gospodarkę i rozwój. Za PRL-u mówiło się, że czasy Edwarda Gierka to był mocno biurokratyczny system. Teraz zatrudniamy dwa razy tyle urzędników, co w latach 70 (obecnie aż 443 tys. osób pracuje w administracji). Pod tym względem jesteśmy jednymi z najgorszych w Europie (gorzej jest tylko w Bułgarii i Rumunii). Przerost administracyjny wiąże się automatycznie z hydrą nadmiaru przepisów, licencji, koncesji. Wiele przepisów jest niejasnych i interpretowanych zwykle przeciwko ludziom, bo system biurokracji żywi się ofiarami (np. podatnikami).
Nadmiar biurokracji powoduje, że wiele urzędów i instytucji „obsługujących państwo” działa niezbyt sprawnie. Patologią jest nadmiar służb kontrolujących życie obywateli (policja, straż miejska, policja skarbowa, agencja bezpieczeństwa wewnętrznego, biuro antykorupcyjne, centralne biuro śledcze, agencja wywiadu, kontrwywiad wojskowy i kilkanaście jeszcze innych). Bublem są przerośnięte demokratyczne instytucje takie jak sejm, senat, rady miejskie i sejmiki wojewódzkie, które powinny być zdecydowanie odchudzone pod względem liczebności członków.
Brak sprawnej kadry menadżerskiej w biznesie i samorządach lokalnych. To kolejna bolączka nowej Polski. Ciągle mało jest zdolnych menadżerów, potrafiących dobrze wykorzystywać fundusze europejskie, czy skutecznie zarządzających molochami państwowymi. Ostatnio jeden z tygodników chciał nagrodzić menadżerów firm państwowych i znalazł tylko siedmiu, którzy się nadają. Nie było więc nawet „złotej dziesiątki” na 38 mln obywateli!
Kolejny poważny problem, to niski poziom klasy politycznej (która głównie zajmuje się sama sobą, a nie realnymi problemami społecznymi), a także koteryjność wielu władz lokalnych i bolesny brak szerszego spojrzenia, które pozwala na lekceważące traktowanie np. kultury.
Klęską jest to, że nie potrafiliśmy rozliczyć ciemnych grzeszków PRL-u. Szczególnie bolesny i rażący jest brak osądzenia winnych za grudzień 1970 i zbrodnie stanu wojennego.

Z czego ja osobiście jestem dumny? W czasie ostatnich 25 lat wraz ze zespołem Big Cyc sprzedałem ponad 2 miliony płyt z naszymi piosenkami, wystąpiłem w ponad 600 programach telewizyjnych, zagrałem ponad 3000 koncertów, nakręciłem 40 teledysków, opublikowałem tysiąc felietonów i trzy książki, ale tak na prawdę jestem dumny z moich synów. Jeden pisze doktorat, a drugi świetnie gra na gitarze. To fajni, twórczy i inteligentni faceci, którzy dorastali już w wolnej Polsce. A po za tym jak każdy mężczyzna zbudowałem dom i posadziłem drzewo.
Close Menu